
Nie dość, że nie było mnie tu masę czasu, to jeszcze wracam z postem mocno nieidealnym - traktuje o rzeczy dla wielu oczywistej, a przy tym zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia. Wiem, wiem, wiem. Niestety pogoda ostatnio nie rozpieszcza, a na pewno nie współgra z moimi ostatnimi wysiłkami, żeby się skupić na blogu - i znacznie utrudnia fotografowanie procesu "twórczego".
Dziś podzielę się z Wami receptą na moje chwosty, które wykorzystam niedługo w pewnym projekcie, a efektami na pewno się pochwalę. ;) Póki co, czekając na przesyłkę pełną półproduktów do tworzenia biżuterii, skupiłam się na przygotowaniu różnokolorowych chwostów - na przekór pogodzie.
Zaczynajmy!
Co będzie potrzebne?
- nici - oczywiście macie pełną dowolność, z jakich nici chcecie skorzystać, ja jednak polecam skręcane; osobiście uwielbiam chwosty z kordonka
- kawałek kartonika - o szerokości równej długości chwosta, którego chcecie wykonać
- nożyczki
- igła
Krok 1. Nawijamy nić na tekturkę.
Rada: jeżeli chcecie wykonać identyczne chwosty, koniecznie liczcie, ile owinięć wykonaliście ;)
W zależności od rozmiaru i "mięsistości" jaką chcecie uzyskać, ta liczba będzie różna. Moje maluszki (2,5cm) powstały wskutek 35 owinięć.

Krok 2. Kawałkiem luźnej nitki przewiązujemy nawinięte na kartonik nici u samej góry.
W tym miejscu bardzo pomocna jest igła.
Dla jasności - dołem nazywam tą stronę, po której zostają luźne nitki chwosta; góra to z kolei miejsce przyszłej "główki" chwosta.
Krok 3. Rozcinamy nici u dołu kartonika
jak najostrożniej i w miarę równo, żeby nie dokładać sobie roboty na potem ;)
Krok 4. Przewiązujemy chwosta kolejnym kawałkiem luźnej nitki
najlepiej dwukrotnie, mocno ściskając, tak, żeby nic się później nie poluzowało.
Krok 5. Za pomocą igły pozbawiamy chwosta "rączek"
...czyli, krótko mówiąc, wsuwamy luźne nitki z uprzedniego podwiązywania pod bródką do środka chwosta ;)
Krok 6. Nożyczkami wyrównujemy dół powstałego chwosta
I gotowe! Tak powstały chwost możecie z powodzeniem wykorzystać przy tworzeniu biżuterii, breloczków czy innych, dekoracyjnych przedmiotów. Możecie zarówno zaczepić o niego kółeczko, jak i wkleić go w jakąś ładną, pasującą do projektu końcówkę.
Powodzenia! ;)
Z pewnością skorzystam. Dzięki! :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie! Jeżeli tylko będziesz miała ochotę, to zapraszam do podzielenia się efektami ;)
UsuńChwosty uwielbiam, kupowałam gotowe, ale chyba skuszę się też na takie :) Uważam, że super się prezentują :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie ja też do pewnego momentu kupowałam, ale potem złapałam się na tym, że ciężko mi znaleźć chwost idealny jeżeli chodzi o kolor czy o rozmiar.. Więc zaczęłam tworzyć je sama. I okazało się to mega proste, więc już nigdy nie kupię ;-D Dziękuję za miłe słowa!
UsuńBardzo przyda mi się Twój tutorial do robienia biżuterii, dziękuję :)
OdpowiedzUsuńStrasznie się cieszę! Będę polować aż stworzysz coś z chwostami w takim razie :D Już sobie wyobrażam moją dumę gdy coś takiego się pojawi na Twoim blogu, haha :D
UsuńŚwietny kursik! Dziękuję za zaglądnięcie do mnie i pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńObiecuję, że to nie było jednorazowe wpadnięcie ;) Dziękuję za wizytę! I ściskam ciepło w te jesienne dni ^^
UsuńSuper, dzięki! <3 Nigdy bym nie pomyślała, że to takie łatwe! Czekam na następne notki :D
OdpowiedzUsuńCieszę się ze się podoba ;) Miło mi, że ciągle tu wpadasz <3
UsuńCałe życie żyłam w błędzie,że to się nazywa frędzel xD ale wiem na pewno i to z lekcji polskiego, że w "Panu Tadeuszu" też każdy szlachcic miał coś takiego u pasa kontusza ale miało to dosyć wulgarną nazwę :D
OdpowiedzUsuńPewnie kiedyś DIY się przyda :P
Ciekawa jestem tego większego projektu.
A zdjęcia raczej w porządku, nie wiem o co ci chodzi.
Pozdrawiam!
haha, widzę, że najważniejsza wiedza z lektur wyniesiona :D
Usuńten większy projekt nie jest aż tak wielki, ale na pewno to coś więcej, niż chwościk :D będzie niebawem, bo w końcu skompletowałam materiały ;)
Chmurno było, szaro i straaasznie się wkurzałam, bo takie niedoświetlone te zdjęcia były. :<
Też lubię je robić :)
OdpowiedzUsuńTo taaakie odprężające <3 Mogłabym je robić w hurtowych ilościach :D
UsuńBardzo fajny i prosty sposób;)do tej pory chwosty, z których korzystałam były zakupione, ale widać, że pora tego zaprzestać:PP
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie;)
No oczywiście! Naprawdę jestem zwolenniczką tworzenia własnych, bo, paradoksalnie, oszczędza się trochę czasu - zamiast szukać idealnych chwostów, wystarczy złapać za dobrą nić i już, gęstość, wielkość itd. zależy już wówczas od nas ;)
UsuńBędę śledzić jak Ci idzie wykorzystywanie tych chwostów :>
Hihi dobry wstęp ;) Dzięki za kursik :) wiedzy nigdy dość!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńHaha, wielkie dzięki :D Mam nadzieję że się przyda ;) Pozdrawiam serdecznie!
UsuńKolejny świetny i przydatny kursik :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę niesamowicie mi miło! <3 Dziękuję, bardzo się cieszę, że się podoba ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńDziękuję za odwiedziny u mnie.
OdpowiedzUsuńJestem u Ciebie pierwszy raz i bardzo mi się u Ciebie podoba, więc zostaję.
A kursik wykorzystam :)
Pozdrawiam cieplutko ::
Nie ma sprawy, odwiedzanie i odkrywanie fajnych, inspirujących blogów jest dla mnie czystą przyjemnością. Powracanie do nich też ;)
UsuńMam nadzieję, że się przyda. Powodzenia! ;)
Bardzo ładny tutorial ,wiem jak ciężko robić zdjęcia podczas pracy więc doceniam tak dokładne i piękne zdjęcia :-)
OdpowiedzUsuńPs. czekam na twoje twory szyciowe :)
Zawsze wychodzi z tych zdjęć, że jestem leworęczna, a to absolutnie nieprawda :D
UsuńJak twory przestaną być POtworami, to może się pochwalę, ale przede mną jeszcze dłuuuga i kręta droga ;)
Jak przeczytałam tytuł, od razu znalazłam odpowiedź - przestać pielić ogródek :D Ale jednak nie o te chwosty chodzi. Bardzo łatwy i świetnie opisany tip! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://tamczytam.blogspot.com
Haha, Freya <3 Szczerze mówiąc, myślałam, że tylko mi się ten wyraz kojarzy w ten sposób :D Dziękuję! Ściskam mocno ;)
UsuńJa robię tak samo :))) fajnie, że zamieściłaś krok po kroku, jak zrobić samemu chwościka :)
OdpowiedzUsuń